W praktyce psychologicznej bardzo często pojawia się ten sam wzorzec relacyjny: jedna osoba chronicznie narzeka, druga — empatyczna, uważna, skłonna do pomocy — stopniowo zaczyna odczuwać frustrację, złość, bezsilność i zmęczenie. Z czasem pojawia się pytanie: „Skoro jest jej tak źle, dlaczego nic z tym nie robi?”
Z punktu widzenia psychologii odpowiedź jest dość spójna: narzekanie nie musi oznaczać gotowości do zmiany ani realnej prośby o pomoc.
W ujęciu psychologii emocji narzekanie można rozumieć jako strategię regulacji afektu. James Gross, autor jednego z najbardziej znanych modeli regulacji emocji, wskazuje, że werbalizacja doświadczeń obniża pobudzenie emocjonalne, nawet jeśli sytuacja obiektywnie się nie zmienia.
Narzekanie działa więc:
Dopóki osoba korzysta z tej strategii, nie znajduje się jeszcze w fazie działania, lecz w fazie regulowania emocji.
Z perspektywy terapii poznawczo-behawioralnej oraz terapii schematów (Jeffrey Young) narzekanie bywa formą unikania — chroni przed lękiem związanym z decyzją, porażką lub utratą znanego porządku.
Zmiana wymaga:
Jeśli te zasoby są ograniczone, narzekanie staje się bezpieczniejszą alternatywą niż działanie. Nie jest to świadomy wybór, lecz utrwalony sposób radzenia sobie.
Z punktu widzenia psychologii rozwojowej i teorii przywiązania (John Bowlby) sposób komunikowania trudności jest silnie związany z doświadczeniami z wczesnych relacji. Jeśli dziecko otrzymywało uwagę głównie wtedy, gdy było mu trudno, w dorosłości może nieświadomie powielać ten wzorzec.
W takim ujęciu narzekanie nie oznacza:
„Rozwiąż mój problem”
lecz raczej:
„Bądź przy mnie, kiedy jest mi ciężko”
Koncepcja wewnętrznego dziecka opisuje części psychiki, które zatrzymały się na wcześniejszym etapie rozwoju emocjonalnego. Chroniczne narzekanie często reprezentuje właśnie tę część — przeciążoną, niewysłuchaną, pozbawioną regulacji z zewnątrz.
Wewnętrzne dziecko nie komunikuje potrzeby zmiany, lecz potrzebę relacji. Oczekuje ukojenia, nie rozwiązania. Gdy dorosły funkcjonuje głównie z tej pozycji (czyli następuje regres wieku), narzekanie staje się dominującym kanałem kontaktu z otoczeniem.
Stephen Karpman opisał schemat relacyjny, w którym ludzie nieświadomie przejmują role Ofiary, Ratownika i Prześladowcy. Chroniczne narzekanie bardzo często inicjuje ten proces.
Osoba narzekająca wchodzi w rolę Ofiary, a osoba empatyczna — w rolę Ratownika. Ratowanie początkowo przynosi ulgę obu stronom, jednak w dłuższej perspektywie prowadzi do przeciążenia i frustracji. Dzieje się tak dlatego, że ratownik przejmuje odpowiedzialność za zmianę, na którą druga osoba nie jest gotowa.
Z czasem pojawia się złość, poczucie wykorzystywania lub wycofanie — czyli przesunięcie w stronę roli Prześladowcy. Schemat się domyka, a narzekanie zostaje wzmocnione jako skuteczna strategia relacyjna.
Z perspektywy terapii integracyjnej wyjście z Trójkąta Karpmana polega na pozostaniu w pozycji dorosłego ego (Eric Berne):
Pytanie:
„Czy potrzebujesz teraz wysłuchania, czy pomocy w szukaniu rozwiązań?”
jest prostym, ale bardzo skutecznym narzędziem zapobiegającym ratowaniu.
Narzekanie nie jest ani słabością, ani złą intencją. Jest sygnałem — regulacyjnym, ochronnym i relacyjnym. Problem pojawia się wtedy, gdy druga strona odpowiada na ten sygnał ratowaniem zamiast obecnością.
Z perspektywy psychologicznej najzdrowszą reakcją nie jest ani dystans, ani nadodpowiedzialność, lecz pozostanie w pozycji dorosłego, w której każdy zachowuje odpowiedzialność za własne emocje i decyzje.
Chroniczne narzekanie i potrzeba ratowania często mają swoje źródło w niezaopiekowanych doświadczeniach z przeszłości. Jeśli chcesz nad tym popracować, zapraszam na konsultację.
Zapraszam do kontaktu,
Agata Paduch
www.wewnetrznedziecko.com.pl przez formularz kontaktowy lub 514 591 060