Są sytuacje, w których czasem najtrudniejsze nie jest samo doświadczenie przemocy, ale moment, w którym zauważasz, że ludzie zaczynają się wycofywać, milknąć albo stają po drugiej stronie. Koleżanki przestają się odzywać. Rodzina mówi, że „nie chce się mieszać”. Ktoś przekazuje ci cudze słowa, zamiast zapytać, co ty przeżywasz.
Jeśli masz poczucie, że konflikt przestał być między dwiema osobami, a ty zostałaś z nim sama — to nie jest twoja nadwrażliwość. Psychologia opisuje ten mechanizm jako efekt „latających małp”.
To sytuacja, w której osoby trzecie — świadomie lub nie — zostają wciągnięte w cudzy konflikt i zaczynają wspierać oprawcę, zamiast osoby doświadczającej krzywdy.
Może to przybierać bardzo subtelne formy:
Efekt jest często ten sam: izolacja i dezorientacja osoby skrzywdzonej.
Określenie flying monkeys pochodzi z filmu „Czarnoksiężnik z Krainy Oz”. Zła Czarownica nie brudziła sobie rąk bezpośrednio — wysyłała latające małpy, by działały w jej imieniu.
W psychologii termin ten został przejęty do opisu relacji, w których oprawca uruchamia otoczenie, by:
Co ważne: „latające małpy” bardzo często nie mają złych intencji. Są częścią mechanizmu, nie zawsze jego inicjatorem.
To jedno z najbardziej bolesnych doświadczeń i jedno z najlepiej opisanych w psychologii społecznej.
Konformizm i presja grupy
Ludzie mają tendencję do dostosowywania się do osoby dominującej lub tej, która mówi pierwsza i pewniej. To daje poczucie bezpieczeństwa.
Efekt sprawiedliwego świata
Wiara, że „świat jest zasadniczo fair”, sprawia, że łatwiej jest pomyśleć: „może przesadza”, niż przyjąć, że komuś naprawdę dzieje się krzywda.
Lęk przed staniem się kolejnym celem
W systemach przemocowych ludzie uczą się, że sprzeciw kosztuje. Milczenie wydaje się bezpieczniejsze.
Racjonalizacja przemocy
Oprawca często prezentuje się jako spokojny, logiczny, zatroskany. Emocje ofiary bywają błędnie interpretowane jako „dowód problemu”.
Rozproszenie odpowiedzialności
Im więcej świadków, tym mniejsze poczucie, że ja powinnam coś zrobić.
Ten mechanizm bardzo często pojawia się w relacjach z osobami o cechach narcystycznych. Narcyz:
Zamiast rozmowy wprost pojawia się gra pośrednia, w której ty stopniowo zostajesz wypchnięta na margines.
W gabinecie temat „latających małp” rzadko pada wprost. Zamiast tego pojawiają się zdania:
Największym urazem często nie jest sama przemoc, ale utrata świadków i rozpad zaufania do własnego doświadczenia.
W terapii pierwszym krokiem bywa:
Osoba, która została podważona i odizolowana, nie potrzebuje rad ani ocen. Potrzebuje miejsca, w którym jej doświadczenie zostanie uznane za realne.
Jeśli to brzmi znajomo — to ważny sygnał.
Ochrona nie zawsze polega na walce.
Czasem polega na:
Masz prawo nie udowadniać swojej krzywdy każdemu.
Efekt „latających małp” mówi więcej o mechanizmach grupowych niż o tobie.
To, że inni nie stanęli po twojej stronie, nie unieważnia twojego doświadczenia.
Jeśli czujesz, że ta sytuacja odebrała ci grunt pod nogami, to nie znak słabości. To sygnał, że zostałaś zraniona w miejscu, w którym najbardziej potrzebowałaś wsparcia.
Jeśli masz poczucie, że zostałaś sama w sytuacji, w której inni stanęli po stronie oprawcy, to nie musisz przez to przechodzić w pojedynkę. Pracuję z osobami, które doświadczyły przemocy emocjonalnej, manipulacji i społecznego odwrócenia się otoczenia.
Zapraszam do kontaktu,
Agata Paduch
www.wewnetrznedziecko.com.pl przez formularz kontaktowy lub 514 591 060